piątek, 20 stycznia 2012

DZIEŃ ZA DNIEM

Dni płyną jeden za drugim, zimy nadal nie widać, wiosenne myśli pomalutku zaczynają kiełkować we mnie jak nasionka lnu na parapecie. Przeglądam kartki kalendarza, niecierpliwymi krzyżykami poganiam czarne i czerwone cyfry.

Pisklęta obrastają w piórka, czubią się i lubią; najmniejsze rozpędza się w eksplorowaniu otaczającego świata, co na tym etapie daje jeszcze radość większą niż utrapienie.

Zaczynam nieśmiało zerkać w stronę tamborka, już tęsknię, już korci mnie, żeby choć parę chwil wieczornych poświęcić na ulubioną dłubaninę. Usypiając, widzę kolejne wzory w oprawach, na ścianach i na stołach, aż boję się, że gdy znów zanurzę się w ich świecie, zatracę się w nim kosztem innych, ważniejszych spraw.

Radość przynoszą mi spotkania z Młodszą, smuci zaś rozmijanie się z A. i M. oraz to, że ostatnio ciągle jakoś nam nie po drodze. Mam złość na siebie, że zajęta swoimi najbliższymi tak niewiele czasu i uwagi mam teraz do zaoferowania przyjaciółkom. Jednocześnie wiem, że to naturalny, przejściowy stan i czuję wdzięczność, że w mądrości swojej nie oczekują ode mnie dwojenia się i trojenia.

niedziela, 1 stycznia 2012

NA TEN 2012

Nowy Rok nastał. Nowe nadzieje i plany, nowe wyzwania.

Osobiście życzyłabym sobie uporania się z grubą skorupą, którą obrosłam wystawiona na serię mniejszych i większych rozczarowań, na które zupełnie nie byłam przygotowana w minionym roku.

Cierpliwości i wytrwałości w szlifowaniu charakteru małego egocentryka, który wyrósł na piersi mojej własnej; obym była dobrą podporą dla młodych pędów niekoniecznie pnących się strzeliście do samego nieba, wzdłuż jedynej słusznej drogi, jaką mu obmyśliłam. Obym umiała pozwolić mu czasem zbłądzić i przemoczyć buty nie biegnąc za nim z parasolem i chusteczką do nosa.

Obym czasem pozwoliła zatęsknić za sobą pracownikom służby zdrowia, niechby cotygodniowe wizyty z zasmarkaną gromadką przestały być rutyną.

I żeby zwiotczała wypukłość w okolicach mojej talii, pamiątka po ostatnim lokatorze, wchłonęła się sama pod wpływem uporczywych myśli jako jedynego środka zaradczego.

A czego życzyć Wam?


Do górali słabość mam nie od dziś...