niedziela, 1 stycznia 2012

NA TEN 2012

Nowy Rok nastał. Nowe nadzieje i plany, nowe wyzwania.

Osobiście życzyłabym sobie uporania się z grubą skorupą, którą obrosłam wystawiona na serię mniejszych i większych rozczarowań, na które zupełnie nie byłam przygotowana w minionym roku.

Cierpliwości i wytrwałości w szlifowaniu charakteru małego egocentryka, który wyrósł na piersi mojej własnej; obym była dobrą podporą dla młodych pędów niekoniecznie pnących się strzeliście do samego nieba, wzdłuż jedynej słusznej drogi, jaką mu obmyśliłam. Obym umiała pozwolić mu czasem zbłądzić i przemoczyć buty nie biegnąc za nim z parasolem i chusteczką do nosa.

Obym czasem pozwoliła zatęsknić za sobą pracownikom służby zdrowia, niechby cotygodniowe wizyty z zasmarkaną gromadką przestały być rutyną.

I żeby zwiotczała wypukłość w okolicach mojej talii, pamiątka po ostatnim lokatorze, wchłonęła się sama pod wpływem uporczywych myśli jako jedynego środka zaradczego.

A czego życzyć Wam?


Do górali słabość mam nie od dziś...

1 komentarz:

  1. Możesz mi pożyczyć wielu zamorskich podróży?:) albo wiosny, lata i tańszej benzyny. Ech, jest tyle rzeczy do chcenia, że sama nie wiem:)
    A Tobie niech się darzy, spełnia i zanika:)))

    OdpowiedzUsuń