Jaki piękny dzień. Pozwoliłam się pieścić słońcu obracając twarz za nim i domagając się gorących smagnięć raz tu, raz tam. W poprzednim wcieleniu chyba byłam słonecznikiem. Odsłoniłam ramiona i kolana lekceważąc, co przystoi kobiecie w moim stanie, i rozmyślałam mrużąc oczy.
A było nad czym. Niespodziewanie poznałam, po ponad trzech latach, Drugą Połówkę charyzmatycznego Starszego Pana, będącego kopalnią wiedzy, życiowej mądrości, uosobieniem dobra, spokoju i ciepła właściwego osobom pokroju Karola Wojtyły. Może to nadużycie i nietakt stawiać te postaci w jednym szeregu, dla mnie jednak to oczywiste skojarzenie od którego nie mogę i nie próbuję uciec. Ile godzin spędziłam słuchając uroczych, przekornych żartów i anegdot emerytowanego astronoma i pilota szybowców, ile historii rodzinnych i sekretów owianych pajęczyną niepamięci, z których zawsze wyłaniał się obraz ludzi o niezwykłej mądrości, odwadze, patriotyzmie, wierze w Boga i w drugiego człowieka. Obraz ludzi – legend jakich dzisiaj już prawie nie ma. I zastanawiam się, jaki zaszczyt mnie spotkał sadzając kiedyś na ławce obok tego pół-anioła z niedowładem jednej strony ciała, zanikami pamięci i nieporadnością w kojarzeniu prostych przyziemnych spraw, a biegłością w postrzeganiu sercem.
Tym bardziej ucieszył mnie widok ICH razem. Pięknie wyglądali: on potężny, choć przygarbiony, podtrzymywany silnym uściskiem drobnej, ale prostej jak brzoza ukochanej. Krok za krokiem, ramię w ramię, szur szur, pył parkowej ścieżki uniósł się spod zbolałych kroków i oprószył siwizną zdeptane buty obojga. Pozazdrościłam lat spędzonych razem, tej szorstkiej tkliwości charakterystycznej dla wieloletnich małżeństw i wiedzy-bez-słów, której nie dane mi jest uczyć się od własnych rodziców. Znów poczułam w sobie szpilę goryczy, że oni tak nie potrafili, że w jesieni życia głupim dziecinnym uporem i wzajemnymi pretensjami o błahostki zdeptali i pogrzebali doszczętnie wszystko, co tylko trochę ważne, a przy okazji to, co najważniejsze

Piękny tekst, Waćpani. Cud miód i orzeszki.
OdpowiedzUsuńHie hie, dziękuję Waszmości :) Trenuję moje zwoje :)
OdpowiedzUsuńo, i zdjęcie przybyło:)
OdpowiedzUsuń