sobota, 4 czerwca 2011

NOSTALGICZNIE

W wolnej chwili przeglądam blogi tych, którzy już osiągnęli to, do czego dążę. To moje dążenie bywa nużące, przerywane różnymi zdarzeniami i ludzką nieżyczliwością, ale chyba najważniejsze, że wciąż jest, nie usycha, wciąż nakręca każdy dzień. Podpatrywanie, jak innym się udało daje siłę, nadzieję i chęć do dalszych zmagań.


Stara stodoła wciąż czeka na zburzenie, a mi żal, tyle ma uroku. Ile kryjówek ma w sobie, jak wiele widziała! Karłowata wierzba zapłacze się przecież na śmierć




Rzeka udaje, że nie słyszy, co ją czeka, sunie przed siebie leniwie, a już niebawem zostanie przecięta wpół betonową wieloprzęsłową przepaską, awansuje do roli celebrytki. Ciekawe, czy więcej zyska na tej zmianie, czy jednak straci.

Jeszcze trochę, a będę napawać się jej widokiem na co dzień; przeciągając się rano za fruwającą firanką będę cieszyć oczy bujającymi kłosami traw, rozczochranymi czuprynami młodych brzózek i majestatem leciwych dębów




Na razie pozostaje mi bawić się w odróżnianie odgłosów miasta, sprzeczać się, czy to niebo złorzeczy, czy odjeżdża tramwaj nr 11. Dla miłych widoków nie wystarczy jednak wychylić się z okna




5 komentarzy:

  1. Tiribom, poproszę tą niemiecką rózię, a raczej jedną z jej nóg!

    OdpowiedzUsuń
  2. a stodoły nie wolno pozamiatać, słyszy-cie???

    OdpowiedzUsuń
  3. A czym stodoła zasłużyła na karę ostateczną?

    OdpowiedzUsuń
  4. "zagrożeniem dla zdrowia i życia"

    OdpowiedzUsuń
  5. ja moją ratuję w tym roku. Zmieniam jej dach przed domowym dachem, bo szkoda, żeby odeszła:) i tyyyle miejsca, toż to dla Twojego Starego (ukłony:))piękne miejsce na koncerty!

    OdpowiedzUsuń