środa, 1 czerwca 2011

FINAL COUNTDOWN


Tak. Niezdarność tego etapu bywa niezwykle frustrująca. Ile skłonów, ile przysiadów dziennie wykonuję ogarniając swój skromny grajdołek? Nigdy się nad tym nie zastanawiałam do teraz, kiedy stało się to problemem.

A jajo trzęsie się i zaznacza zygzakiem na skorupce. Wielkie odliczanie nabiera tempa, w powietrzu unosi się zapach schnącej tetry.

Wokół cudnie, choć ostrość dostrzegania początków lata zakłóca mi skupienie na wnętrzu i przekształcaniu w głowie domowej logistyki. Grafik i tak pewnie weźmie w łeb, kiedy już zmiany staną się naprawdę widoczne i słyszalne. Staram się nie przeoczyć chociaż paru dobrodziejstw tego czasu – zapachu truskawek, słodyczy dojrzewających w słońcu pomidorów. Być może za chwilę przyjdzie mi pożegnać się z nimi do następnego lata.



Nie wiem, co ten utwór ma w sobie, że kołysze mi się od rana pod sklepieniem. "A-a-a..."






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz