1 nieduża dynia
pół cebuli
rosół z warzywami i sporą ilością marchewki
2 ziemniaki
2 łyżki oleju
łyżeczka masła
sól, cukier
lubczyk, pieprz, curry, ostra papryka, szczypta cynamonu
Do zezłoconej na oliwie z masłem cebulki dodałam dyniowy miąższ pokrojony byle jak i dusiłam do miękkości. Zmiksowałam. Połączyłam z gorącym rosołem z warzywami i ugotowanymi w nim ziemniakami. Doprawiłam „na oko” szukając zadowalającego mnie połączenia smaków. Zmiksowałam całość na gładko i – tadam!
Roboty nie chciały wyjść z kadru
Już wiem, że zupa będzie hitem sezonu w moim domu, dość ostra, słono-słodka z nutką orientu dzięki curry i cynamonowi. No i przede wszystkim - rozgrzewa nieporównanie lepiej, niż zimowa kurtka wygrzebana dziś z pawlacza i termofor w dzierganym sweterku razem wzięte.
A pisklakowi tak naprawdę chodziło o to :)
Wygląda tak apetycznie, że sama spróbuję ją przyrządzić. :)
OdpowiedzUsuńPolecam, nie może się nie udać :)
OdpowiedzUsuńdyniamniamniam:)
OdpowiedzUsuńOOOOooooooooooooo!
OdpowiedzUsuńSuper~!