Ostatnio ktoś zapytał mnie, czego bym nie zrobiła, gdybym nie miała dzieci. Długo nad tym myślałam.
Gdybym nie miała dzieci, byłoby mi pusto w życiu.
Nie rozśmieszałyby mnie do niemożebności słowa "kupa", "bąk", "pierd","tyłek" i "bek".
Nie miałabym kilku brulionów zapisanych ich dziecięcym językiem, które otwieramy co jakiś czas i próbujemy rozszyfrować, kto dany tekst wymyślił i co on oznaczał, pękając ze śmiechu.
Nie odróżniałabym marek samochodów.
Nie szukała Ben 10-ów, Spidermanów i Spongebobów przy każdej wizycie w papierniczym czy odzieżowym.
Pewnie nie chciałoby mi się buszować po lumpeksach przez co nie znalazłabym wielu fantastycznych, niepowtarzalnych ciuchów.
Na lodówce miałabym więcej białego miejsca niż magnesów i kolorowych obrazków, a nie miałabym dwóch grubych teczek pełnych laurek i innych dowodów miłości.
Nie cieszyłabym się jak wariatka z tego, że mogę być Świętym Mikołajem.
Nie robiłabym lampionów na roraty.
Nie nauczyłabym się piec cudacznych ciastek i ciasteczek, robić hurtowych ilości leniwych pierogów.
I nie rozumiałabym drżącej brody mojej mamy, gdy śpiewałam "Kaczkę-dziwaczkę" na pierwszym przedszkolnym przedstawieniu.
tak ...
OdpowiedzUsuń