Udało mi się przeżyć i pierwszą komunię dziecka nr 1, i chrzciny dziecka nr 3, więc teraz psychicznie nastawiam się na przyjemności.
Obyło się prawie bez gaf, pomijając podanie imienia dziecka nr 1 zamiast dziecka nr 3 przed polaniem główki wodą. Cóż, przy trójce taka pomyłka to już chyba nie ciężki grzech?
Za to dramat był blisko, gdy kościelny do srebrnego dzbanuszka z wodą nalał WRZĄTKU. Gdyby nie czujność księdza, dziecię mogłoby nabyć uzasadnionych ateistyczno-antykościelnych poglądów. Albo być posądzone o opętanie.
Reszta przebiegła sprawnie.
Po wszystkim alba zawisła w szafie.
Umysł starszaka zawiesił się nad tabletem; stan ten trwał do wczoraj, gdy czasowa konfiskata mienia wyrwała go z raju wirtualnej piłki nożnej po raz kolejny czyniąc mnie Najgorszą Matką Na Świecie (dlaczego nie robi to już na mnie wrażenia?) Szachy nagle stały się passe. Rozmowy ze mną też: zmieniły się w smsy, a tego nie daruję.
Był i pierwszy wyjazd starszaka tam, gdzie nie sięga moja (nad)opiekuńczość i bezcenne staje się zaufanie do dziecka i jego samodzielności. Pierwszy taki test. Zdany z wyróżnieniem.
Wtedy też zobaczyłam jak wygląda czteroletnia tęsknota snująca się po domu. Ma wielkie oczy bardziej szare niż zwykle i smutek w uśmiechu.Wzdycha przy każdym obrocie z boku na bok gdy sen przychodzi później, niż zazwyczaj. Traci apetyt. I rozczula do granic.
Oj Mamo:) Rozczula mnie to Twoje wodzenie wzrokiem za pacholętami, ale ja się pytam...gdzie w tym TY? Przytulam mocno i życzę znalezienia ociupiny Agi dla Agi!
OdpowiedzUsuńFakt, teraz najwięcej Agi jest dla pisklaków, ale ja to strasznie lubię, mimo wszystko :)
OdpowiedzUsuńKościelny i wrzątek, to jak z jakiegoś filmu!
OdpowiedzUsuńZ pisklaków już niebawem wyrosną małe kogutki :)