piątek, 9 września 2011

MOJA BLOGOWA HIPOKRYZJA



Wczoraj uświadomiłam sobie, jak dalece postać mojego bloga odbiega od tzw. „postanowień wstępnych” i jak konsekwentna jestem w braku konsekwencji.

Miało nie być:

- zbyt osobiście

- o dzieciach, krzyżykach i gotowaniu

- łzawo i śmiertelnie poważnie

- różowo, lukrowo i waciano-cukrowo

- krytycznie, nostalgicznie i patetycznie


A jak jest???


Najpierw zrobiło mi się przykro.


A później uświadomiłam sobie, że wtedy nie byłoby nic. Bo taka jestem, bo moje życie toczy się wokół takich spraw – drobnych, głupich, śmiesznych, skrajnych, ważnych i poważnych, wobec czego trudno być dyplomatą. Trudno patrzeć i myśleć w skali makro, kiedy akurat najwięcej dzieje się tuż tuż.


Proszę wybaczyć. Czuję się rozgrzeszona.


4 komentarze:

  1. łoj łoj mama, czego Ty smęcisz. Jest bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ramki są dobre do obramowania, a nie żeby treść do nich przycinać.
    Pozdrówki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Co tydzień sobie powtarzam, że nic prywatnego więcej nie napiszę! I następnego dnia okazuje się, że wtedy blog nie ma sensu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pisz kochana, pisz:) A skąd ja znam to zdjęcie?:)

    OdpowiedzUsuń