Miało nie być:
- zbyt osobiście
- o dzieciach, krzyżykach i gotowaniu
- łzawo i śmiertelnie poważnie
- różowo, lukrowo i waciano-cukrowo
- krytycznie, nostalgicznie i patetycznie
A jak jest???
Najpierw zrobiło mi się przykro.
A później uświadomiłam sobie, że wtedy nie byłoby nic. Bo taka jestem, bo moje życie toczy się wokół takich spraw – drobnych, głupich, śmiesznych, skrajnych, ważnych i poważnych, wobec czego trudno być dyplomatą. Trudno patrzeć i myśleć w skali makro, kiedy akurat najwięcej dzieje się tuż tuż.
Proszę wybaczyć. Czuję się rozgrzeszona.

łoj łoj mama, czego Ty smęcisz. Jest bardzo dobrze.
OdpowiedzUsuńRamki są dobre do obramowania, a nie żeby treść do nich przycinać.
OdpowiedzUsuńPozdrówki!
Co tydzień sobie powtarzam, że nic prywatnego więcej nie napiszę! I następnego dnia okazuje się, że wtedy blog nie ma sensu.
OdpowiedzUsuńPisz kochana, pisz:) A skąd ja znam to zdjęcie?:)
OdpowiedzUsuń