Czuję się jak przekłuty balon.
Czasem dałabym się pokroić i ugotować za trochę ciszy.
Zbieram wtedy myśli jak malutkie koraliki rozsypane na dywanie. Nabożnie oddzielam włóczkowe pasemka, chowam do właściwych szufladek. Guziczki, szkiełka, kamyczki. Nim nastanie ranek, podelektuję się tym spokojem i ładem. Pooddycham cichą muzyką w ciepłym półmroku.
Rano znów odkryję pięć dróg do chaosu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz