Zgodnie z wyobrażeniami moim światem zaczął rządzić chaos. Chaos pomysłów, planów i zadań, na który nie sposób się przygotować. Jednak pomaleńku, jak biały trójkącik na horyzoncie, zaczyna majaczyć rutynowa powtarzalność niektórych czynności niezwiązanych z obsługą rozkrzyczanej, pachnącej ciepłem i mlekiem, zwiniętej w koci kłębek, istoty.
Muszę przyznać, że rozczula mnie widok trzech par oczu wlepionych w nieświadomego swej roli pisklaka, silne włochate ramię wydobywające małe ciałko z przepastnej gondoli, i postawa króla dżungli dumnie acz niby przypadkiem pokazującego otoczeniu swój skarb.
Boli jedynie nieustające zmęczenie i skłonność do potrójnego widzenia, gdy świt puka w okno.
Aleś Ty dzielna! Niczym prawdziwa Agawa, w piachu i wietrze - a kwitnie:)
OdpowiedzUsuńŁojej, ale mi napisałaś... Agawa w pąsach tonie :D
OdpowiedzUsuńMasz u mnie na blogu herbatkowym wyróżnienie ;)
OdpowiedzUsuńA bardzo dziękuję, nie rozumiem się na tych wirtualnych wyróżnieniach, ale miło mi ogromnie.
OdpowiedzUsuń