Wraz z powrotem ferajny z Kamieniska powiększyła się moja kolekcja letnich fotografii będących uzupełnieniem opowieści o dojeniu, karmieniu, lepieniu, mieleniu i wypiekaniu. Są równie ciekawe jak same historyjki w ustach siedmio- i trzylatka. Co mnie cieszy, moje miejskie dzieci potrafią znaleźć prawdziwą radość w obcowaniu z naturą, ich umysły nie zostały całkowicie pochłonięte i wyżymane przez telewizję i komputer o co tak zawzięcie walczę każdego dnia.
Dostałam też "czerwone koraaale, czerwone niczym wiiiino, korale z polnej jarzębiiiiny" uszlachetnione wymiętoszeniem przez trzyletnie palce i w nabożnym skupieniu nawleczone na nitkę. Na szczęście bez wielkich łez kogokolwiek.
Dostałam też "czerwone koraaale, czerwone niczym wiiiino, korale z polnej jarzębiiiiny" uszlachetnione wymiętoszeniem przez trzyletnie palce i w nabożnym skupieniu nawleczone na nitkę. Na szczęście bez wielkich łez kogokolwiek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz