No to start! Zaczynam niepewnie, jak skoczek na linie, jak kociak stąpający po kamieniach w strumieniu.
Tu krok, tam dwa, zawahanie, jeden w tył i znów do przodu.
Dzień za dniem, tydzień za tygodniem.
Ścinek do ścinka, koralik do koralika, nitka do nitki.
Uszyję kolorowy patchwork ze słów, myśli, wspomnień i marzeń.
Opatulę się nim w chłodne wieczory i będę drzemać w bujanym fotelu
środa, 6 lipca 2011
WRÓCIŁAM
...jako uśmiechnięta wydmuszka z pisklakiem u piersi; zaledwie parę dni a wrażenia jak słodko-gorzki koncentrat kilku ładnych lat. I początek nowej drogi. Uwielbiam ten magiczny czas
Pisklak ma fajną kołderkę!
OdpowiedzUsuńDobrze, że do nauki latania jeszcze daleko i będzie można się nacieszyć gniazdowaniem.
O to to właśnie :)
OdpowiedzUsuńJak pozostali chłopcy?
OdpowiedzUsuńGRATULACJE! Piękny ;D
OdpowiedzUsuńDoro-dziękuję.
OdpowiedzUsuńPaul-chłopcy różnie. Najstarszy dobrze, młodszy średnio. Staraliśmy sie aby detronizacja była w miare bezbolesna, ale wiadomo, sercu żal :)