środa, 6 lipca 2011

WRÓCIŁAM

...jako uśmiechnięta wydmuszka z pisklakiem u piersi; zaledwie parę dni a wrażenia jak słodko-gorzki koncentrat kilku ładnych lat. I początek nowej drogi. Uwielbiam ten magiczny czas

Dziękuję wszystkim życzliwym za trzymanie kciuków

5 komentarzy:

  1. Pisklak ma fajną kołderkę!
    Dobrze, że do nauki latania jeszcze daleko i będzie można się nacieszyć gniazdowaniem.

    OdpowiedzUsuń
  2. O to to właśnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Doro-dziękuję.

    Paul-chłopcy różnie. Najstarszy dobrze, młodszy średnio. Staraliśmy sie aby detronizacja była w miare bezbolesna, ale wiadomo, sercu żal :)

    OdpowiedzUsuń