Jak miło spotkać się z Bratnią Duszą, która wyemigrowała do Miasta Medalików, z tobołkiem nowych wrażeń, wieści, anegdotek, posiedzieć nad kubkiem gorącej herbaty o smaku Pina Colady. Płomyk drga i tańczy na ścianie, w powietrzu zapach wanilii, kocięta w swoich grajdołkach dawno już straciły kontakt z rzeczywistością, a my spijamy sobie słowa z ust, czasem wpadamy w zdanie, czasem się spieramy, by zatoczyć koło i po chwili wysnuć i tak wspólne wnioski. Strasznie lubię widzieć, jak przejęta dyskusją naciągasz rękawy własnoręcznie wydzierganego sweterka, albo poprawiasz golf szukając odpowiednich słów, by wyrazić swoje skłębione myśli. Dzięki ci kochana za to, że jesteś, że bywasz tak blisko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz