wtorek, 19 lipca 2011

DLA NIEDOWIARKÓW

Po pierwsze: agawa MA kolce. AgaWa też.
Po drugie: kwitnie po wielu latach, a po kwitnieniu obumiera. Hmmm...

Oto okaz z mojej okolicy.


Nie wiem, czym zasłużyłam, ale dostałam pierwsze wyróżnienie, od Doro. Wysoko cenię Jej zdanie, tym większy to zaszczyt. Blogi Artystki mówią same za siebie:

http://wstarymsadzie.blogspot.com/
oraz
http://doro-maketeanotlove.blogspot.com/
.

Doro - jeszcze raz dziękuję.

poniedziałek, 11 lipca 2011

OD NOWA


Zgodnie z wyobrażeniami moim światem zaczął rządzić chaos. Chaos pomysłów, planów i zadań, na który nie sposób się przygotować. Jednak pomaleńku, jak biały trójkącik na horyzoncie, zaczyna majaczyć rutynowa powtarzalność niektórych czynności niezwiązanych z obsługą rozkrzyczanej, pachnącej ciepłem i mlekiem, zwiniętej w koci kłębek, istoty.

Muszę przyznać, że rozczula mnie widok trzech par oczu wlepionych w nieświadomego swej roli pisklaka, silne włochate ramię wydobywające małe ciałko z przepastnej gondoli, i postawa króla dżungli dumnie acz niby przypadkiem pokazującego otoczeniu swój skarb.

Boli jedynie nieustające zmęczenie i skłonność do potrójnego widzenia, gdy świt puka w okno.


środa, 6 lipca 2011

WRÓCIŁAM

...jako uśmiechnięta wydmuszka z pisklakiem u piersi; zaledwie parę dni a wrażenia jak słodko-gorzki koncentrat kilku ładnych lat. I początek nowej drogi. Uwielbiam ten magiczny czas

Dziękuję wszystkim życzliwym za trzymanie kciuków

I STAŁ SIĘ CUD






środa, 15 czerwca 2011

TYKANIE... I NIC

Nerwowo jakoś od paru dni. Ciekawe, dlaczego?

Skrajne emocje kumulują się i odbijają rykoszetem od seledynowych ścian, choć zieleń podobno uspokaja. Trafiają na każdego, kto się pojawi w zasięgu mojego wzroku. Niedobrze mieć bombę zegarową w głowie, wsłuchiwać się w jej tykanie. Najlepiej nie czekać, nie myśleć, działać! Ale pole działania coraz bardziej ograniczone przez ociężałą fizyczność i armię palców pukających się w czoło - że jak to tak, że niepoważnie, że nierozsądnie, po prostu bez wyobraźni. Że może być różnie i lepiej nie szarżować. Nawet buty się zbu(n)towały i odmawiają gładkiego wślizgu na dziwnie obce, nieforemne kończyny.



środa, 8 czerwca 2011

NASZA STOPA ŻYCIOWA






...czyli jak z niczego robi się dobrą zabawę :)


sobota, 4 czerwca 2011

NOSTALGICZNIE

W wolnej chwili przeglądam blogi tych, którzy już osiągnęli to, do czego dążę. To moje dążenie bywa nużące, przerywane różnymi zdarzeniami i ludzką nieżyczliwością, ale chyba najważniejsze, że wciąż jest, nie usycha, wciąż nakręca każdy dzień. Podpatrywanie, jak innym się udało daje siłę, nadzieję i chęć do dalszych zmagań.


Stara stodoła wciąż czeka na zburzenie, a mi żal, tyle ma uroku. Ile kryjówek ma w sobie, jak wiele widziała! Karłowata wierzba zapłacze się przecież na śmierć




Rzeka udaje, że nie słyszy, co ją czeka, sunie przed siebie leniwie, a już niebawem zostanie przecięta wpół betonową wieloprzęsłową przepaską, awansuje do roli celebrytki. Ciekawe, czy więcej zyska na tej zmianie, czy jednak straci.

Jeszcze trochę, a będę napawać się jej widokiem na co dzień; przeciągając się rano za fruwającą firanką będę cieszyć oczy bujającymi kłosami traw, rozczochranymi czuprynami młodych brzózek i majestatem leciwych dębów




Na razie pozostaje mi bawić się w odróżnianie odgłosów miasta, sprzeczać się, czy to niebo złorzeczy, czy odjeżdża tramwaj nr 11. Dla miłych widoków nie wystarczy jednak wychylić się z okna




czwartek, 2 czerwca 2011

ROZCZAROWANIE

Od prawie tygodnia chodzi za mną smutny wzrok ośmiolatki porzuconej przez kobietę zwaną jej matką, oraz babkę, zwaną matką zastępczą, która, zgarnąwszy wszelkie możliwe zasiłki z racji pełnionej funkcji, wyemigrowała z życia małej na Wyspy i zerwała wszelki kontakt.

W tym roku na własne oczy widziałam dramat małej istoty kryjący się za zaciśniętymi wargami, gdy przyciskała do sukienki wymiętoszoną laurkę na Dzień Matki, zapewne w nadziei, że stanie się cud i będzie miała komu ją podarować. Cudu jednak nie było - nie było matki, babki, dziadka ani jego nowej ukochanej, nie było żadnej cioci, znajomej ani nikogo, komu L. byłaby nieobojętna. Były za to te wielkie smutne oczy i wytrenowany uśmiech, gdy koleżanki i koledzy z piskiem rzucili się na szyje swoich rodziców po szkolnej akademii. I widok ten będzie mnie już chyba prześladował i dręczył do końca życia, ilekroć spojrzę na mój własny portret stworzony przez najukochańsze siedmioletnie ręce




środa, 1 czerwca 2011

FINAL COUNTDOWN


Tak. Niezdarność tego etapu bywa niezwykle frustrująca. Ile skłonów, ile przysiadów dziennie wykonuję ogarniając swój skromny grajdołek? Nigdy się nad tym nie zastanawiałam do teraz, kiedy stało się to problemem.

A jajo trzęsie się i zaznacza zygzakiem na skorupce. Wielkie odliczanie nabiera tempa, w powietrzu unosi się zapach schnącej tetry.

Wokół cudnie, choć ostrość dostrzegania początków lata zakłóca mi skupienie na wnętrzu i przekształcaniu w głowie domowej logistyki. Grafik i tak pewnie weźmie w łeb, kiedy już zmiany staną się naprawdę widoczne i słyszalne. Staram się nie przeoczyć chociaż paru dobrodziejstw tego czasu – zapachu truskawek, słodyczy dojrzewających w słońcu pomidorów. Być może za chwilę przyjdzie mi pożegnać się z nimi do następnego lata.



Nie wiem, co ten utwór ma w sobie, że kołysze mi się od rana pod sklepieniem. "A-a-a..."






piątek, 27 maja 2011

DEMONY PRZESZŁOŚCI

...znów stanęłam z nimi twarzą w twarz. Na szczęście udało mi się je trochę odczarować, oswoić, uświadamiając sobie jednocześnie, że jestem tym, kim jestem, i to ja panuję nad moim życiem a nie one. Że wszystkie boleści Tamtego Czasu, paprzące się przez lata jak źle oczyszczona rana, jednak zabliźniły się i jedyne, co chcę w sobie pielęgnować to dobre wspomnienia. To duża ulga móc tak powiedzieć patrząc w lustro monitora i gmerając we własnym wnętrzu.

Dziwię się przy tym kolejnemu zbiegowi okoliczności i sile moich myśli. Choć nie wierzę w telepatię to albo jednak bywam małą wiedźmą, albo po prostu los mój droczy się znów ze mną idąc mi na rękę bardziej niż na to liczę. Najprostsze rozwiązania są przecież najlepsze, nie spodziewałam się jednak, że ta księga otworzy się sama, i to od razu na odpowiedniej stronie


"Kwiatki" na Dzień Matki - made by pisklaki :)